Blog > Komentarze do wpisu
Łachmaniarze na wytworne bale nie mają wstępu
Miało być jak nigdy, wyszło jak zawsze. Tak w skrócie można podsumować walkę piłkarzy Legii Warszawa o awans do wymarzonej Ligi Mistrzów. W tych elitarnych rozgrywkach zespół z Polski gościł ostatnio przed 17 laty.

Od tego czasu futbolowe salony są dla drużyn z naszej pożałowania godnej ekstraklasy  niedostępne i niewiele wskazuje na to, by w najbliższym czasie to się miało zmienić. W awans Legii nie wierzyłem nawet przez chwilę, a entuzjazm, który wybuchł po remisie w Bukareszcie wywoływał we mnie śmiech politowania. Zbyt wiele lat oczekuję na klubowy sukces polskiej drużyny, zbyt wiele straconych szans widziałem by być na tyle naiwnym, aby uwierzyć w to, że Legia jest w stanie pokonać znacznie piłkarsko i mentalnie lepszy zespół z Rumunii. Osiem minut meczu rewanżowego sprawiło, że balon oczekiwań pękł i pozostawił po sobie smutek i żal. Tymże smutkiem i żalem będziemy karmić się jeszcze długo, bo piłkarzom grającym w polskiej ekstraklasie brakuje nie tylko umiejętności. Oni pozbawieni są także siły mentalnej, która pozwala wygrywać oraz elementarnej ambicji, zdolności do przekraczania możliwości własnego organizmu. Mam na myśli nie tylko naszych rodzimych kopaczy, ale także te wszystkie nikomu nieznane postaci, które trafiają do polskich klubów z bałkańskich zakątków, bądź innych miejsc, w których nikt ich już nie chce, bo są za słabi. Niby w oparciu o co, ci wszyscy, którzy wierzyli w awans, budowali swoje przeświadczenie o tym, że Legia może wejść na futbolowe europejskie salony? Każdy znający się choćby odrobinę na piłce nożnej widział, że jedyne, co mogą warszawiacy przeciwstawić mistrzowi Rumunii to 120 procent zaangażowania i ambicja, bo kulturą gry ustępują rywalom i to znacznie. Niestety zabrakło i jednego i drugiego, co zaowocowało finałem takim, jakiego nietrudno było się spodziewać. W sytuacji braku zaangażowania i ambicji legionistom pozostawało jedynie liczyć na cud. Takie i owszem w futbolu się zdarzają znacznie częściej niż w innych grach zespołowych, gdzie rywalizacja pomiędzy drużynami o aż tak odległym poziomie nie ma prawa zakończyć się porażką silniejszego. W piłce nożnej wystarczy czasami jedna akcja, kiks rywala i można wygrać. Na takie losowe wydarzenia pozostaje liczyć polskiemu kibicowi. Jeśli nastąpi nadzwyczajne ich nagromadzenie, to może zespół klubowy z Polski znajdzie się w Lidze Mistrzów. Ze smutkiem jednak wypada przyznać, że jego obecność w elitarnych rozgrywkach byłaby straszliwym wynaturzeniem, bo żaden rodzimy klub tam nie pasuje. Łachmaniarze na wytworne bale nie mają wstępu.

 

sobota, 31 sierpnia 2013, konradkaptur244

Polecane wpisy