Blog > Komentarze do wpisu
Koszykarze zafundowali mi kolejny wielki sportowy zawód
Ileż to się nie nasłuchałem, jak mocny koszykarski monolit tworzy reprezentacja Polski. Co więksi entuzjaści mówili nawet o tym, że nie jest pozbawione podstaw merytorycznych myślenie o medalu podczas Eurobasketu. Te wszystkie deklaracje, zapewnienia, analizy brzmią dziś kuriozalnie.

Sportowców wielkich od przeciętnych wyróżnia to, że w najważniejszych imprezach potrafią pokazać pełnię swoich umiejętności. Nie paraliżuje ich presja oczekiwań kibiców, ani nie odbiera im umiejętności nadmierna chęć osiągnięcia dobrego wyniku. Polscy koszykarze dowodzeni przez niemieckiego trenera nie poradzili sobie ani z presją, a wielka chęć odniesienia zwycięstw spętała im nogi i unieruchomiła ręce. Co gorsza, także głowy nie funkcjonowały najlepiej. Dwa pierwsze mecze grupowe, z teoretycznie najsłabszymi rywalami udowodniły, że jako drużyna Polacy atutów mają niezbyt wiele. Wystarczy wywierać nieustanną presję na naszych środkowych, a lista alternatywnych rozwiązań, które mogą przynosić punkty kurczy się zastraszająco. Co więcej, ci wielcy (dosłownie i  przenośni) liderzy, którzy meczów ważnych mają za sobą dziesiątki i z powodzeniem radzą sobie w rywalizacji klubowej, gdzie za przeciwników mają koszykarzy znacznie lepszych od Czechów i Gruzinów, jakoś po przywdzianiu biało-czerwonych koszulek mizernieją w oczach. Dają się wypychać ze strefy podkoszowej, gdzie powinni dzielić i rządzić, drżą im ręce i nie trafiają nawet z czystych pozycji. Doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Mają przecież polscy koszykarze umiejętności, ambicję, wolę walki. Nie wierzę, że nie włożyli w te dwa pierwsze mecze całego serca. Tak mi przychodzi do głowy, że może oni za bardzo chcieli, że dali się ponieść emocjom, a te w sporcie jednak powinny być pod stałą kontrolą, bo gdy wymykają się spod kurateli zimnego rozumu, zazwyczaj zamiast pomagać, przeszkadzają.  Próbujący na siłę kończyć akcje spod kosza Maciej Lampe urasta w tym kontekście do roli symbolu. Chłodno rozumujący zawodnik, gdy widzi, że stosowanie określonych zagrywek nie przynosi efektu po raz enty, stara się szukać innych rozwiązań. Będący pod władzą emocji będzie brnął dalej w rozwiązania nieskuteczne. W klubach ładunek emocjonalny towarzyszący każdemu meczowi jest jednak inny niż w reprezentacji. Tym bardziej, gdy jest to reprezentacja kraju, w którym sukces sportowy ma wymiar dalece poza sport wykraczający. Nie zapominajmy jednak, że rzucanie piłki do kosza to całkiem dobrze płatny zawód, a zawodowiec, nawet niekoniecznie najwyższych lotów musi panować nad emocjami, jeśli tego nie potrafi bliżej mu do amatora, a koszykarskich amatorów na Eurobaskecie nie ma.



piątek, 06 września 2013, konradkaptur244

Polecane wpisy